Wstaliśmy rano. Pożegnanie z wujkiem i gospodynią. Dalej jedziemy już we trójkę. Ja , mąż i dziewięcioletni syn.
Odprawa odbyła się sprawnie..
Kawy w samolocie nie polecam,. za dwie zapłaciliśmy jakieś 50 zł..w przeliczeniu na nasze. A w kubkach ledwo co na dnie. Lot jak lot, na szczęście samolot całkiem przyzwoity AirBus. Po 1,5 godzinie wyladowaliśmy w Simfiropolu.
Pierwsze wrażenie po wyjsciu...żar..suche gorące powietrze..
Kolejka po bagaże, wydawane na wolnym powietrzu..jeszcze kolejka do wc..i można wyruszyć w miasto. Po drodze oblazło nas stado "taksówkarzy" ,którzy dziwnym trafem jechali tam gdzie my...("taksówkarze"-bez oznakowania,..najczęsciej osoby prywatne).
Wreszcie przydały się rozmówki..trzeba było zobaczyć jak po rosyjsku jest dworzec autobusowy.
(od tej pory wszystkie nazwy i słowa rosyjskie, ukrainskie czy tatarskie będę podawała zgodnie z wymową w zapisie polskim). Sprawdziłam..-to aftowagzał. Nazwa ta wydawała mi się trudna do zapamiętania. Zadziwiajace jest to ,że po dwóch tygodniach swobodnie używaliśmy wielu nowych słów, a muszę dodać ,że rosyjskiego uczyłam się 20 lat temu..w szkole podstawowej. Nabyte umiejetności przydały się nam ogromnie a najbardziej znajomość rosyjskich liter i umiejętność ich czytania.
Wracając do lotniska...
Kiedy tak podążalismy w kierunku przystanku - aftostojanka -podchodzi do nas jeden z tych pseudo taksiarzy i zaczyna wymieniać wszystkie najpopularniejsze nazwy kurortów czarnomorskich.. Jakoś szybko doszedł do Sudaku..do którego jechaliśmy.
-Do Sudaka..
- w Sudak po 20.
Szybko przekalkulowaliśmy x 3 i wyszło 60 UHA.
To raczej przyzwoita cena.
Idziemy za nim on pokazuje jakąś starą wołgę..wszystko nabrało logicznego sensu. Stara wołga..cena 60 UHA Jak dla nas OK. W miarę zbliżania pokazuje jednak inny samochód znacznie nowszy.. no dobra zobaczymy co będzie dalej..
W trakcie wsiadania jeszcze przemknęło mi przez myśl czy aby Pan nie wywiezie nas przypadkiem na odludzie gdzie grupa osiłków pozbawi nas pieniędzy i sprzętu fotograficznego..ale dla własnego komfortu psychicznego szybko odgoniłam te myśli.
W czasie wsiadania Pan przypomniał ,że 20 ale dolarów. No i na tym nasze wsiadanie się skończyło.
Zarządziłam odwrót i pociągnełam na przystanek jeszcze negocjującego z kierowcą męża.